Zaprosiłam Marka do siebie. Przygotowałam kawę i usiedliśmy przed moim laptopem. Marek od razu powiedział, że trzeba nieco sprecyzować te poszukiwania. Nie powinniśmy szukać zbyt ogólnie, bo to nam zajmie zbyt wiele czasu.
Zgłosiłam się zatem do Marka, tego mojego kolegi z roku, który pracuje w agencji reklamowej. Miałam nadzieję, że mi pomoże. Właściwie nie znałam nikogo innego.
W pewnym momencie jednak doszłam do wniosku, że chyba powinnam się kogoś poradzić. Co prawda czytałam w internecie kolejne oferty na ten temat, ale wszystkie były do siebie bardzo podobne. Tak samo było z cenami – właściwie niczym się nie różniły.
Było dużo spraw do załatwienia. Byłam wdzięczna ojcu, że był przy mnie cały czas, bo sama z całą pewnością bym tego nie ogarnęła. Ojciec załatwiał prawie wszystkie sprawy sam. Ja tylko byłam informowana o tym co i jak. Moim zadaniem była strona internetowa.
Moja praca dla ku potrzebom nauki, dobiegała powoli końca. Około piętnastu dni spędziłam na wyszukiwaniu różnych technicznych zagadnień, kolekcjonowaniu tych informacji, oraz redagowaniu ich w bardzo przejrzysty i czytelny sposób, tak, aby moi przyjaciele na czele ze zleceniodawcą – Arturem mogli patentując swój wynalazek odpowiednio go wypromować, również w sieci.
Przeszukiwanie i surfowanie po Internecie stało się dla mnie rutyną, nie wiedziałam jak zmusić się do tego, żeby na chwilę odejść od monitora, i poddać się prostym fizjologicznym potrzebom, jak jedzenie , spanie czy „załatwianie” się.
Nie ma nic bardziej fascynującego, niż fakt, że – ogólnie mówiąc – projekt nad którym się pracuje przynosi pewne wymierne rezultaty.
Kochałam psy. Zawsze były moją pasją. Właściwie jako mała dziewczynka i nastolatka nie miałam wielu znajomych i przyjaciół. Zawsze były tylko psy i to właściwie one się liczyły przede wszystkim.
W przeciągu niespełna dwóch tygodni, obeznałam się dokładnie z różnego rodzaju urządzeniami i maszynami, głównie tymi, które używane są sprężania powietrza.
Minął tydzień, kiedy każdą swoją wolną chwilę poświęcałam pracy nad zbieraniem informacji na zadane mi tematy przez mojego kumpla, zaczęłam już nawet powoli władać czysto technologiczną terminologią, która wchodziła mi w krew z dnia na dzień.